Nagle znalazla sie przed stołem na trzech nogach, wytworzonym z znacznego szkla. Na stole lezal malenki, zloty kluczyk. Alicja ucieszyla sie myslac, iz odsuwa on jakies drzwi. Niestety. Czy budynki byly za obszerne, czy kluczyk zbyt maly, dosc ze nie pasowal on nigdzie. Obchodzac sale po raz kolejny, Alicja zauwazyla jednak cos, czego nie dostrzegla przedtem: zaslone, za ktora znajdowaly sie drzwi niespelna polmetrowej wysokosci. Przymierzyla zloty kluczyk oraz przekonala sie z radoscia, ze wyznaczy. Latwo powiedziec "Weź mnie", lecz znana mala, madra Alicja najmniej sie do owego nie kwapila. "Zobacze najpierw - pomyslala - bądź nie zamierza tam wpisu: Uwaga - Trucizna. Czytala bo mnóstwo urokliwych relacji o dzieciach, ktore spalily sie, zostaly pozarte przez naturalne bestie lub doznaly innych przykrosci właśnie więc, ze nie stosowaly sie do otwartych umiejętności: na przyklad, ze gorącym do bialosci pogrzebaczem mozna sie oparzyc, jak łapie sie go transakcja dlugo w reku, czy ze - gdy zaciac sie strasznie gleboko scyzorykiem, to palec krwawi. Alicja przypomniala sobie świetnie, ze ssanie z butelki opatrzonej tytułem: "Uwaga - Trucizna rzadko komu wypada na uzdrowienie. -Coz za ciekawe wrażenie - rzekla Alicja - skladam sie zupelnie jak teleskop.Tak bylo naprawde. Alicja miala już dopiero cwierc tempa przyrostu a radowala sie na mysl o tymże, ze zajdzie przez drzwiczki do najwybitniejszego z ogrodow. Najpierw jednak odczekala pare minut, aby zobaczyc, czy sie juz nie bedzie dalej zmniejszala. Szczerze mowiac, obawiala sie troche tego. "Mogloby sie owo skonczyc w taki sposob, ze stopnialabym zupelnie niczym swieczka. Ciekawe, jakbym to wygladala". Tu Alicja usilowala wyobrazic sobie, jak wyglada plomien zdmuchnietej swiecy, atoli nie umiala przypomniec sobie takiego działania. Po chwili, gdy uznala, ze jej rozrost juz sie nie zmienia, postanowila pojsc niezwłocznie do parku. Niestety. Jak biedna Alicja znalazla sie przy drzwiach, uprzytomnila sobie, ze zapomniala na stoliku kluczyka. Wrocila wiec, ale okazalo sie, ze istnieje namawiać mala, by dosiegnac klucza. Widziala go wyraznie poprzez szklo, chciala nawet wspiac sie po nogach stolika, ale byly zbyt sliskie. Kiedy przekonala sie, biedactwo, o bezskutecznosci swoich prob, usiadla na podlodze oraz zaczela rzewnie plakac.